Julia

Julia Prabucka, dziś ma 14 lat i za sobą wyczerpujące leczenie onkologiczne. W wieku 13 lat dowiedziała się, że choruje na nowotwór kości. Mimo swojego młodego wieku musiała stawić czoła bardzo poważnemu przeciwnikowi – mięsakowi Ewinga.
Swoje leczenie przeszła na oddziale Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.
 
 
 
O swoim doświadczeniu z chorobą, mówi tak:
 
„Całkiem niedawno wygrałam swoja walkę z nowotworem. Zakończyłam leczenie i zaczynam wszystko od nowa.
We wrześniu zeszłego roku zdiagnozowano u mnie mięsaka Ewinga lewej kości strzałkowej. Był to duży cios, jak dla każdego kto słyszy taką diagnozę. W moim życiu na co dzień towarzyszył mi sport. Jest to coś co uwielbiam. Niestety choroba pokrzyżowała plany i napisano mi inny scenariusz. Słysząc diagnozę nowotwór, wszystko się posypało, i pewnie jak każdemu, na początku było trudno. Musiałam zapomnieć o sporcie czyli o czymś, co sprawiało mi największa frajdę i zajmowało dużą cześć mojego życia. Od tej pory musiałam je zmienić. Mimo wielu zmian jakie zaszły i jakie sama musiałam wprowadzić, nie zmieniłam swojego nastawienia. Starałam się dalej iść z podniesioną głową. Oczywiste jest to, że nie zawsze byłam na górze, ale robiłam wszystko aby tak było. Gdy było mi źle, nie dusiłam tego w sobie. Mówiłam o tym i wyrzucałam całą złość i smutek z siebie. Czasem musiałam to z siebie wykrzyczeć lub wypłakać. Było to bardzo istotne. Z każdych złych rzeczy, starałam się wyciągnąć jakąś pozytywną myśl. Utratę włosów wykorzystałam do tego, by zabawiać się przeróżnymi perukami i makijażem. Był to najlepszy czas na eksperymenty. Robiłam to, co oprócz sportu sprawiało mi radość. Śpiewałam. Mogłam się wtedy wyłączyć i nie myśleć o tym co mnie spotkało.
Uważam, że potrzebne jest mieć coś, co pomoże nam choć na chwilę zapomnieć o wszystkim złym. Mówmy o tym co nas boli i nie bójmy się. Świat stoi dla nas otworem!
Trzymam kciuki za każdego, kto zaczyna lub toczy już swoją walkę!