Ania

Mam na imię Anna. Jestem jedną z osób chorych na nowotwory znane jako mięsaki tkanek miękkich  i kości, a leczone w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Pochodzę z niewielkiej miejscowości pod Jarosławiem w woj. podkarpackim.  Zachorowałam w 2010 r. w wieku 19 lat.

Przez parę miesięcy odczuwałam nawracające bóle lewego kolana. Z czasem pojawił się też obrzęk oraz duży stan zapalny. Taka była pierwsza diagnoza lekarki rodzinnej, która zbagatelizowała uciążliwe objawy. Widząc, że coś jest nie tak, postarałam się o skierowanie do specjalisty . Najpierw RTG, potem TK, a później MR kolana. Diagnoza – osteosarcoma (kostniakomięsak). W obrazie badań stwierdzono nieregularną patologiczną strukturę guzową przynasady dalszej kości udowej, obejmującą nasadę, trzon kości udowej i tkanki miękkie tej okolicy. Guz mierzył już kilka centymetrów. Podczas leczenia doświadczyłam, co to znaczy cierpliwość oraz metoda małych kroków.

Po konsultacji u profesora szybko znalazłam się w Klinice Ortopedii i Traumatologii w SPSK 4 w Lublinie. Wykonano trepanobiopsję opisywanej zmiany. Przerzutów na szczęście brak. Potem w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej podano mi trzy cykle chemioterapii przedoperacyjnej, po każdym dochodziło do anemii.  Za każdym razem następowała poprawa. W domu przebywałam tylko po kilka dni pomiędzy pobytami w szpitalu. Często brakowało mi sił do następnego etapu leczenia, ale w miarę upływu czasu przybywało wiedzy oraz dzięki pomocy lekarzy i rodziny udawało się to wszystko przetrwać. 6 maja 2011 r. (dwa dni po moich urodzinach) w Klinice Ortopedii i Traumatologii w wyniku operacji wykonano powtórną biopsję, w której uwidoczniło się zniszczenie nowotworu w 80 %. Następnie założenie endoprotezy modularnej stawu kolanowego. Tutaj szczególne podziękowania dla prof. Tomasza Mazurkiewicza za uratowanie nogi. Zalecenia po operacji obejmowały ćwiczenia rehabilitacyjne. Po jednym cyklu chemioterapii pooperacyjnej i normalizacji wyników badań laboratoryjnych i całej batalii o życie zostałam wypisana do domu w stanie dobrym.

Kilka lat po pierwszym leczeniu wiele zmieniło w moim życiu. Od dobrania zbilansowanej diety, aż po zmianę nastawienia do życia oraz zauważenia w nim nowych dróg. Powoli wracałam do swoich zainteresowań, ale też odkryłam nowe. Dzięki trzymaniu ,,ręki na pulsie'', w 2017 r. wykryto niewielki przerzut w lewym płucu, który usunięto za pomocą resekcji klinowej. Nastepnie zastosowano jeden cykl chemioterapii. Tutaj w tym miejscu zarówno samo leczenie, jak i moje nastawienie do niego, uległo dużej zmianie na lepsze i charakteryzowało się większą świadomością.

Niespełna dwa lata póżniej, wymieniono mi protezę kolana,  z którą zaprzyjaźniłam się na tyle, aby móc swobodnie podróżować i zwiedzać coraz to nowe zakątki kraju, zbierając nowe doswiadczenia i poznając przyjaciół.