Mateusz

Mam 29 lat, prawie dwuletnią córeczkę Blankę i wspaniałą żonę Karolinę. O chorobie dowiedziałem się krótko przed Świętami Bożego Narodzenia 2006 roku. Informacja, że mam nowotwór złośliwy ścięła mnie z nóg i przewróciła życie do góry nogami. Po wszelkich możliwych konsultacjach lekarskich, przy wsparciu rodziny zdecydowałem się na walkę z chorobą w Centrum Onkologii w Warszawie. Od samego początku przekonany byłem, ze trafiłem w dobre ręce. W Centrum Onkologii przeszedłem 15 kursów chemioterapii, silną radioterapię i operację chirurgiczną. Wygląda na to, że podziałało:) Wydawałoby się - rok wyjęty z życiorysu... ale jednak NIE. Czas leczenia to czas, którego nie zmarnowałem na rozczulanie się nad sobą; to czas, dzięki któremu miałem możliwość czynnie uczestniczyć w wychowaniu mojej małej córeczki; słyszeć jej pierwsze słowa, widzieć jej pierwsze kroki... Dzieci dają dużo siły i wiary w lepsze jutro:)